księga
||zapisz się||obejrzyj||

admini

Ayumi:
Blog || e-meil || 9003728


Iris:
Blog || e-meil || 3013189
zasady
1. GRACZ MUSI PISAĆ NOTKĘ ZE SWOIM AVATAREM WPASOWANYM W NOTKE UŻYWAJĄC KODU: < img src"kod obrazka"align=left > (oczywiście bez spacji przed i po nawiasie!
2. Nie wolno kasować ani edytować notek innych graczy!
3. Notki powinnybyć pisane z sensem, na temat, stylem książkowym z narratorem w trzeciej osobie.
4. Wolno kierować postaciami pośrednimi ale nie innymi graczami!
5. Wulgaryzmów nie wolno stosować...chyba że rozsądnie :P.
6. pary yaoi i yuri dozwolone
7. Adminowi nie wolno się sprzeciwiać - admin zawsze ma rację, a jak się wkurzy to zbierze mafie i was najdzie!
8. Gracz nie może: zmienić hasła, grzebać w html'u, podszywać sie pod innego gracza itp.
9. Zgłoszenia przyjmują admini pod numerem gg [patrz link "Admin"] i w księdze gości.

karta postaci
gracz:
-nick
-www
-gg

postać:
-imie i nazwisko [w przypadku zwierzęcia tylko imię]
-wiek [ jeśli to zwirze liczony w zwierzęcej skali]
-rasa [człowiek albo jakieśtam zwierze (w przypadku zwierzęcia niech będzie określone czy żyje na wolności czy jest domowym zwierzakiem)]
-opis
postaci
Admini :

Ayumi || www || gg:9003728



Imię i nazwisko: Yoshiko Ozaka
Wiek: 20 lat
Rasa: człowiek, z cechami kota[mieszaniec]
Opis: Yoshiko pod wpływem eksperymentów nabrała kocich cech. Jest bardzo zwinna i szybka oraz doskonale widzi w ciemności. Tak jak kot zawsze chodzi własnymi drogami, ale gdy trzeba potrafi być miła i grzeczna. W spodniach ukrywa... koci ogonek i z tego powodu jest bardzo niezadowolona xD"

Iris || www || gg:3013189



Imię i nazwisko: Shadow
Wiek: 1 rok na ludzkie zwierzęce około 5 [przynajmniej w zachowaniu bo ciało przypomina przypomina piętnasto/szesnastolatka]
Rasa: kot
Opis: Shadow jest stu procentowym kotem. A może trafniej kociakiem. Jego zakres słownictwa jest naprawde bardzo ograniczony gdyż kotek mieszka sobie sam na ulicy. Strasznie psotny ale tak jak każde bezdomne zwierze chciałby mieć swój dom. Bardzo lubi bawić się z dziećmi.

Reszta:

Subaru || www || gg:6261069



imię: Akira
wiek: ludzkie: 3, zwierzęce: 15
rasa: wilk polarny, żyje w lesie ale czasami można ją zauważyć w miejskich zaułkach
opis: Akira jest młodą wilczycą polarną przywieźoną z Arktyki. Z początku nie ufa ludziom ale z pomocą innego zwierzęcia się przełamuje. Jeżeli kogoś pokocha może poświęcić w jego obronie własne życie. Nigdy nie ucieka z pola bitwy.

Yahama || www || gg:6692720



Imię i nazwisko: Mitisuki Inochan
Wiek: 18 lat
Rasa: człowiek
Opis: Mitisuki to kobieta obdarzona pieknymi brązowymi oczami. które użekają wielu męszczyzn. jest spokojna pracowita i tajemnicza, ponieważ nie mówi za wiele. Nie moze znaleźć swej prawdziwej miłosci ...

Faelar || www || gg:6207820



Imię i nazwisko: Halandar Ssussun
Wiek: 18 lat
Rasa: [mieszanka] pół człowiek pół orzeł
Opis: Nikt nie zna jego pochodzenia, a swoje skrzydła ukrywa pod niebiesko-białą peleryną. Przez dłuższy czas pszesiadywał w mieście Bartet. Potem odszedł w poszukiwaniu przygód.

TiFi || www || gg:2587121



Imię i nazwisko: Kei Hamito
Wiek: 20 lat
Rasa: [mieszanka] pół człowiek pół kot
Opis: Człowiek-zwierzę,które żyje w normalnym domu. Mimo swojej odmienności zdobywa przyjaźnie,,ludzi''. Żywy,ruchliwy, spontaniczny i troszeczke ,,niegrzeczny''. Uwielbia kobiety. Jedyna widoczna kocia oznaka w wyglądzie to nie zwykłe oczy.

Luna || www || gg:1169950



Imię i nazwisko: Arashi Origawa
Wiek: 17 lat
Rasa: mieszaniec czlowieka z sokolem
Opis: Arashi gdy byla mala zostala podrapana przez atakujacego ja sokola. Przez ten incydent w niewiadomy sposob w jej zachowaniu zaczely pojawiac sie cechy drapieznego ptaka. Nie cierpi flegmatycznych osob. Odznacza sie nieco zwariowanym zachowaniem, ale w waznych momentach potrafi przeistoczyc sie w uosobienie roztropnosci i rozumu. [Strasznie lubi szczypac facetow w tyleczki XDDD]

Usako-chan || www || gg:7577762



Imię i nazwisko: Chisai Mikotono
Wiek: 18 lat
Rasa: mieszaniec czlowieka z królikiem
Opis: bardzo spokojna i płochliwa, jak przystało na cechy królika. Nie wiadomo skąd wzięły się zwierzęce cechy zarówno w jej zachowaniu jak i wyglądzie-królicze uszka. Żyje sama, lecz nie potrafi zaufać normalnym ludziom. Obco jednak czuje się wśród zwierząt. Stara się odszukać swoje miejsce.

snupii || www || gg:6730317



Imię i nazwisko: Van Fanel
Wiek: 19 lat
Rasa: człowiek
Opis: Van jest z natury wojownikiem. Nie moze zyc bez swojej broni lecz jest ktos wazniejszy....Mitisuki. Jest w niej zabojczo zakochany lecz probuje to ukrywac. Nie widzi swiata poza nia......

Nemsyl || www || gg:7901821



Imię i nazwisko: Mathias
Wiek: diabli wiedzą
Rasa: Człowiek z domieszką pająka
Opis: Młody Mathias, będąc na granicy śmierci został "dotknięty" przez potężną istotę nie z tego świata. Od tego czasu żyje jako odmieniec. Chodzi po ścianach, plecie sieci i ma niesłychany refleks. Opuścił dom i żyje tam, gdzie go niosą nogi. Zwariowany i skory do złośliwości, jednak można na nim polegać. Całkiem znośny, jeżeli akurat nie je

TiFi || www || gg:2587121



Imię i nazwisko: June Higawa
Wiek: 17
Rasa: Człowiek
Opis: Ładna,młoda i sympatyczna June kocha kolor niebieski.Uwielbia wycieczki.Najchetniej jeźdźi w góry jak i nad morze.Świetnie pływa i jest odporna na ciężkie zadania.Uprawia gimnastykę.Jej zamiłowaniem jest długie spędzanie na świeżym powietrzu.

Subaru || www || gg:6261069



Imię i nazwisko: Shin Hiromi
Wiek: 18
Rasa: Człowiek
Opis: Shin jest spokojnym mieszkańcem który czasami lubi się zabawić. Pracuje w miejscowym schronisku dla zwierząt które kocha ponad wszystko. Mimo że jest całkiem oddany swojiej pasji znajduje także czas na rozrywki takie jak dziewczyny.

archiwum
2005
sierpień
lipiec
buttony
RPG like Animals

szablon
Autorka: Iris
Only for: Animals RPG
Name: "Like Animals..."
Opis: Szablon robiony na wymogi RPG co tu gadać, jest i tyle XD'' nie sugerować sie zbytnio rysunkiem z Loveless'a XD



Mały kot = "Małe" zamieszanie ^^"

Shadow obudził sie nad ranem i zaczął biegać po domu. Odgłos który obudził gospodarza domu to był dźwięk jaką wydająrozrywane tapety XD
Chłopak zbiegł na dół. - Co ty robisz?!
- miau miau miau =^^= - chłopak z kocimi uszkami i ogonkiem podśpiewywał ostrząc sobie pazurki na kolorowych ścianach XD
- Nie tlyko nie ta tapeta ==' - zlapal sie za glowe i zlapal małego - Masz kare....bedziesz mial przechlapane !
- miuuuuuu =TT=? are =TT=? - uszka mu oklapły
- Nie wolno tak robić.... nie! - poweidzial do niego - to sa sciany..zaczekaj - wyruszył z nim do schowka i wyciągnąl stara zaslone.Powiesił ja na podartej scianie XD.Zaczepił o jakieś kołki - To sobie możesz drzeć,stare ! ale nie tapety ! !
- szyczysz na shadow.... - wymiałczał po czym rozpłakał sie nagle kotek
- Ale..ale ...nie no..przeprasam nie chcialem ..po prostunie lubie balaganu - przytulił go - Nie placz
- nie ubisz Shadow =T,T= nie ciałeś żeby Shadow miał bróżke od ebie.... - wymiauczał
- Oczywiście ze chce...tylko ja nie jestem przyzwyczjaony...a ja cie luuubie baaardzo - scisnął go
-miuuu...shadow zurki musi drpać... - zamiauczał mu do ucha
- No to teraz od tego masz zasłone...zgadasz sie? XD
- mrrrrrr =^^= - zamruczał zadowolony xD
- No to chcesz to wypróbowac ? XD
- miauuuu! - zeskoczył mu z ramion z radochą szarpiąc zaslone którz... spadła na niego i teraz kociak turlał sie miedzy płatami materiału xD
,,Właściciel'' kotka smiał sie ale mu nie pomagal - To chyba będzie twoja kara xD'
- mraaauuu! =^^= - jeździł pazurkami po materiale najwyraźniej i tak zadowolony xD
- Hmmma moze cos zjesz?
- miauuu AK ^^! miau miau ><""" - zgodził sie jednak nie mógł sie wyplątć z zasłony XD
- radź sobie sma Xd - skoczył do kuchni.Cos przyrządził i powrócil
wyplątał sie kichajac od kurzu - zła słona ><- poskarżył sie
wzial go na rece - Wypiore to Xd. ..nie nie bedziesz kichać XD - poglaskal go i podal jedzenie
- mrrrr ^^ - zadowolony zaczą szamać oczywiście bez sztućców a prosto z talerza XD
- Jedz a ja ide sobie zrobic kanapki - poszedł znów do kuchni
- mrauuu brze ^^- skończył sie i zaczął sie myć łapką dak jak to czynią koty z tym że on był w ludzkiej postaci ^^"
Kei wrócił i wlaczył telewizor - Chcesz coś oglądac może?
- co glądać =^^=? - zaczał sie do niego kleićjak to koty XD
- Hmmm...moze jakiś film? Czy bajkę? - poglaskał go
- ajke =^^= - miauknął zadowolony
Przełączył.Akurat lecialy Odlotowe Agentki XD - Masz - powiedzial - Ja ide sie przejść ..tylko nie rozrabiaj!
- mrrrrr =^-^=
Oddalil sie...Pobył kila chwil na swiezym powietrzu.Wrócił. Oczy mu sie rozszerzyły O.o - Shadow! Gdzie jesteś ? - wpadł w eee...lekka furie - koteczu...co ci mówilem o tapetach? Aaaooo i krzeslach i kanapach!
- miuuu =^^= kot wygramolił sie z wnętrza tapcznu - adnie -^^-?
- Shadow - padl na kolana i schowal glowe w dloniach - Zostawiam ci ten dom siedź sobie w nim sam! Ja ide poszukac innego - powiedzial zrezygnowany. Był w taki stanie że mial ochote to zrobić. Rozlozyl sie na dywanie,poszarpanym dywanie
- Emu...? T.T? - kociak usiadł mu na brzuchu
- Cały dom...za przeproszeniem jest do dupe..eee pupy XD - dodal szybko - I jak ja mam etarz go od nowa,,naprawić;; widzisz ile to robot? nowe tapety,nowe meble wszysko wnosic,ustawiać , wybierać...a ty zadowolony jestes ze miałes okazje sie wyzyć >.>
- miu...... - kotek pisnął skruszony z oklapłymi uszkami i łezkami w oczkach
- Nie no i znowu? jej...-Nie wytrzymał i ...zamknal oczy.Przysuał do siebie Shadowa i lezeli tak obaj


Calendary of animals: 2005-08-29 09:15:57
skomentuj(0)



Ścigani... ;]


Mitisuki patrzyła się na półorła i nie mogła się nim nacieszyć. Półorzeł wypuścił dziewczynę i posadził na krześle przy stole. Sam udał się do kuchni, a po chwili wrócił z winem i kieliszkami. Zrobił tak kilka rund i po chwili na stole pojawiła się kolacja ze świecami.
-Nie trzeba było się tak męczyć....naprawdę...nie chciałabym sprawiać kłopotu...
- I nie sprawiasz - odparł i nalał wina do kieliszków.
Dziewczyna podniosła kieliszek.
-Toast?
-Za Ciebie!
-Za nas!
-Zdrowie nasze w gardła nasze - powiedział i napił się trochę.
Dziewczyna uśmiechnęła się i wzięła łyka z kieliszka.
-Smakuje Ci? - zapytał szczerze zaciekawiony Halandar.
-No pewnie - odpowiedziała
- Mojej roboty - uśmiechną się.
Mitisuki odstawiła kieliszek i sięgnęła po sztućce.
-Te pyszności to też twojej roboty?
-Tak... przepraszam, że tylko tyle, ale na szybko robiłem... - powiedział trochę smutnie.
-No co ty...ja i tak mało jem - powiedziała z lekkim uśmiechem na twarzy. -To tak jak ja... Ja mam to w genach - powiedział i uśmiechną się lekko.
Zaczęła jeść.
-Naprawdę jesteś świetnym kucharzem.
-Bo formalnie rzecz biorąc kiedyś nim byłem.
-No to chyba nie wiem o tobie wszystkiego....
-Raczej nie... Ty byś tak wszystko na raz.
-Nie chce wiedzieć wszystkiego.....lubię tajemniczość.
Gdy skończyli jeść, wstali i chłopak pokazał Jej swój pokój.
-Będziesz tutaj spała - powiedział - Ja będę w pokoju obok...
-Nie wzięłam sobie żadnych rzeczy....Czy mogli byśmy do mojego domu i po cichu coś wziąć?
-Nie ma problemu - powiedział i ruszył do drzwi wyjściowych.
Mitisuki poszła za ukochanym. Gdy wyszli na dwór, wziął dziewczynę na ręce i wzbił się w powietrze lecąc w stronę jej domu.
Wylądowali u niej na balkonie. Weszła i spakowała kilka ciuchów i kosmetyków do torby.
-Gotowe. Możemy wracać....
-Dobrze - odparł i tą samą drogą wrócili do jego domu.
Weszli do domu Halandara.
-Czy możesz mi pokazać gdzie jest łazienka?
-Oczywiście - powiedział, po czym, przy okazji, oprowadził Ją po całym domu.
-Dziękuję...to ja idę wziąć prysznic.
Półorzeł kiwną głową i dziewczyna zniknęła za drzwiami. Wyszedł na balkon i zaczął głaskać orzełki po małych łepkach.

15 minut później...

Mitisuki wyszła z łazienki w jedwabnej białej koszulce nocnej(dość krótkiej XD) i w ręczniku na głowie. W ręku trzymała różne kosmetyki.
-Możesz je zostawić w łazience - powiedział nie odrywając wzroku od orzełków.
-Dobrze....
Zostawiła kosmetyki w łazience i podeszła do chłopaka.
-Śliczne orzełki...nazwałeś je jakoś?
-Nie - odpowiedział - Znalazłem je w lesie jakiś czas temu... Ich matkę ktoś zastrzelił... - dodał smutno.
-Biedne dzieciątka.....jak można być takim brutalem i zabijać....
-Niektórzy już tacy są - odparł i dał im kawałek mięsa. - Pozwolisz, że teraz ja się odświerzę - powiedział i wszedł do łazienki.
-Dobrze...-powiedziała patrząc z żalem na orzelki.
15 min. później
Chłopak wyszedł z łazienki w samych bokserkach w kolorowe serduszka.
-Yyyy....-zaniemówiła dziewczyna.
-Coś się stało? - spytał lekko zaskoczony.
-Nie, nie....chyba już pójdę spać...jestem lekko zmęczona...
Chłopak podszedł do niej delikatnie ją pocałował...
-Dobranoc - szepnął.
-Dobranoc.....i jeszcze raz dziękuję za wszystko....-powiedziała poczym udała się do pokoju w którym miała spać.
Półorzeł rozciągną się na kanapie i w trybie natychmiastowym pogrążył się w snach.
Mitisuki obudziła się w nocy krzycząc.
-nie, kochany nie! - krzyknęła cala spocona.
Bala się wiec udała się do pokoju Halandra i położyła się obok niego. I tak spali całą noc...

* * *

Obudziła się u boku ukochanego, lecz nie chciała wstawać. Zamknęła oczy i dalej spala. Chwilę później chłopak otworzył oczy i spojrzał na Miti. Przytulił ją i pocałował tak, żeby jej nie zbudzić. Już nie spał, bo nie potrafił zasnąć

* * *

Dziewczyna w końcu obudziła się i zobaczyła za nie ma ukochanego przy niej.
-Halandar! - krzyknęła.
-Tu jestem - dobiegł ją głos z kuchni.
Mitisuki wstała z łóżka i poszła do kuchni.
-Wiesz przepraszam za to ze ci nie dałam się wyspać....ale miałam koszmary nie nie mogłam spać...
-Nie ma sprawy - odparł i uśmiechną się do Niej.
-Co robisz? - powiedziała patrząc jak cos kroi.
-Kanapki... Co chcesz na śniadanie?
-Chętnie...to ja idę się ubrać.
-Ok... - powiedział i skończył robić jedzenie. Ustawił wszystko na stole.
Miti wyszła przebrana i siadła do stołu.
-Smacznego - powiedział i zaczął jeść.
-Dziękuję - i zrobiła to samo - Może po śniadaniu pójdziemy się przejść?
- Z chęcią - odparł. Gdy skończyli jeść, ubrali się i wyszli na dwór, po czym ruszyli w stronę parku.
Dziewczyna złapała Halandara z rękę.
-To gdzie idziemy?
-Gdzie tylko zechcesz - powiedział.
Spojrzał przed siebie i nagle coś przykuło jego uwagę.
-Wszędzie oby z daleka od mojego domu...
-Chyba Cię szukają... - powiedział i wskazał tabliczkę wiszącą na jednym z drzew dwadzieścia metrów dalej.
-O boshe....wracajmy do domu....
Zawrócili, ale za nimi stało już trzech łowców nagród.
-Oddaj Ją, to nic Ci się nie stanie.
-Chyba śnisz – odpowiedział i staną przed dziewczyną. Głośno zaskrzeczał. Nad jego głową pojawiło się małe stadko orzełków. Maluchy złapały dziewczynę i zaniosły ją do jego mieszkania.
-Ukryj się i nigdzie nie wychodź – krzykną za ukochaną.
-Niee....Hal!
Nagle jeden z łowców zarzucił lasso na półorła. W oczach chłopaka pojawiła się furia. Obrócił się, jednocześnie przyciągając go do siebie i kopną go w brzuch z całej siły. Orzełki zaniosły dziewczynę do domu i za nic nie chciały wypuścić.
-Wypuśćcie mnie...proszę....a jeśli cos mu się stanie!? - krzyczała.
Jeden z bandytów wyciągną pistolet.
-dobrze ci radzę...cofnij się!
Drugi bandyta znikną gdzieś w parku.
Zrezygnowany Halandar uklękną i spojrzał na pistolet. *Związany nic nie zrobię* pomyślał.
-Poddaje się... - mruknął
-Heh, tak myślałem....Kris, idź po to dziw**(kulde xD).
Kris znalazł się przed domem Halandara.
*O nie! Tylko nie Mitisuki!* pomyślał i napiął wszystkie mięśnie. Lasso było mocne, ale pod wpływem siły półorła pękło. Szybko rzucił się na bandytę, ale ten zdołał oddać strzał...
Dziewczyna słyszała jak ktoś dobijał się do drzwi. Siadła w kat, skuliła się i płakała.
-Nie... Nie! NIE! - krzykną chłopak. Przewrócił napastnika na ziemię i wyrzucił jego broń gdzieś w krzaki żywopłotu. Sam znikną w lesie z kulą w ramieniu...
Ona nadal płakała, nie wiedziała co zrobić...
Bandyta próbował wyważać drzwi. Gdy już zabierał się do kolejnego podejścia coś drewnianego trafiło go w głowę. Chłopak schował swój drąg do pokrowca na plecach i wyniósł łotra na dwór. Napastnik obudził się dzień później... w śmietniku na drugim końcu miasta.
Miti słysząc ukochanego pobiegła by wyjrzeć przez okno. Zobaczyła go trzymającego się za ramie. Wkoło było pełno krwi.
-Boshe Haland! - mówiąc to zaczęła mocno walić pięściami w drzwi.
Półorzeł podszedł pod balkon i nań wleciał po cichu. Patrzył, jak dziewczyna dobija się drzwiami.
-Mit... - szepną, po czym zemdlał.
Podbiegła do niego prędko.
-Hal! Proszę odezwij się.. nie umieraj - mówiła płacząc i głaskając go po twarzy.
-Wezwę pomoc...
-Nie – powiedział odzyskując przytomność. Po czym wstał lekko się chwiejąc i poszedł do łazienki. - Zaraz... to załatwię.
-O nie...siadaj!
Nie zważając na słowa ukochanej Halandar podszedł do szafki i ją otworzył. W środku leżał pistolet...
-Yyy po co ci to?!
Półorzeł wyją pistolet i... położył go na pralce. Wyją ściankę z tej samej szafki i zabrał ze skrytki blaszaną miseczkę, długą pincetę i apteczkę. Po tym wrócił do dużego pokoju i położył wszystko na stole.
-Nie będziemy się narażać. Mogli by nas zatrzymać.
-Już myślałam ze...yy.. nieważne.
Poszła do pokoju i zaczęła przemywać ranę chłopaka.
Zacisną zęby żeby nie krzyknąć.
-Wiem ze cię boli....nie udawaj twardziela - mówiąc to polała ranę spirytusem.
-Wystarczy - powiedział i skrzywi się lekko. Wziął pincetę w rękę i włożył ją w ranę. Po chwili intensywnego grzebania kula wypadła do metalowej miseczki. Ona zabandażowała mu ranę, poczym poszła umyć ręce do łazienki. Półorzeł rozłożył się na łóżku w dużym pokoju.
-Dobrze, a teraz sobie odpocznij....już nie przeszkadzam.
Mitisuki w drodze do kuchni podeszła do połorła i pocałowała go.
-Wszystka będzie dobrze...zobaczysz...
-Wiem - odparł i oddał jej pocałunek - Przepraszam, że tak wyszło...
Mit położyła mu palec na ustach.
-Ciiii...nic nie mów.
Chłopak zasną i śnił długo o problemach oczywistych. Dziewczyna położyła się obok niego i myślała co będzie dalej...

Ciąg dalszy nastąpi...


Calendary of animals: 2005-08-24 16:20:31
skomentuj(0)



Zakochani...


Haland obudził się wczesnym rankiem. Szybko zerwał się z wyrka i naładowany pozytywną energią pobiegł na siłownię. Gdy tylko tam dotarł zaczął ćwiczyć dwa razy ciężej niż zwykle, czyli: 20 razy sztangę o wadze 250 kg. Na bieżni pobiegł z prędkością 25 km/h. Nogami podniósł 300 kg czystej stali. Wyskoczył z zajęć po 4 h treningu i o godzinie 11:13 pobiegł w las. Znalazł przepiękny drąg i zaczął ćwiczyć to, co zwykle - walkę nim i wymyślanie nowych taktyk. Skończył o 13:24 i powrócił drogą powietrzną do domu. Szybko się umył, wyperfumował, przebrał, naszpikował portfel pieniędzmi i pobiegł do kwiaciarni. Równo o godzinie 15:00 był pod domkiem Mitisuki z Wielką wiązanką kwiatów. Zadzwonił do drzwi i czekał aż ją znów ujrzy...

* * *

Mitisuki wstała wcześnie bo nie mogła doczekać się spotkania. Pobiegła do sklepu, kupiła sobie śliczną zwiewna różową sukienkę i buty. Nigdy nie lubiła nosić butów na obcasie ale pomyślała ze dla Niego może się przełamać. Poszła do domu i przez dwie godziny siedziała w łazience. Długo zastanawiała się co zrobić z włosami. *Będę naturalna* -pomyślała poczym rozpuściła swoje długie delikatne loczki. Przebrała się i spojrzała w lustro* no wreszcie wyglądam jak kobieta, a nie te spodnie i kucyk*. Nagle zadzwonił dzwonek. Szybko założyła kolczyki od babci i poperfumowała się Xpose(moje ulubione). Zanim zeszła, drzwi zdążyła otworzyć mama.
- Witaj - powiedziała kobieta - proszę wejdź...
- Dziękuję - odpowiedział uprzejmie, ucałował ją w rękę po czym dodał - Nazywam się Halandar Ssussun... Zastałem może Mitisuki?
- Tak, tak jest. Jestem mamą Mitisuki, zaraz ja zawołam -odrzekła poczym głośno krzyknęła imię dziewczyny.
- Już idę - odpowiedziała
To było jej pierwsze zejście po schodach w zwolnionym tempie (jak w filmach normalnie XD). Mama spojrzała na dziewczynę ze zdziwieniem.
- Witaj... - powiedział zauroczony i gdy tylko zeszła po schodach pocałował ją w rękę.
- Witaj....milo cię widzieć...- powiedziała zaczerwieniona dziewczyna
- To dla Ciebie - powiedział i wręczył jej bukiet kwiatów.
- Mamo wsadź je do tego wazonu który stoi u mnie na biurku.
- Dobrze kochanie, baw się dobrze...
I wyszli z domu.
Haland spojrzał się na nią i spytał nieco zmieszany.
- Więc dokąd chciała byś pójść. Proponuję wesołe miasteczko, kino, co tylko zechcesz.
- Yyy no nie wiem...Wybierz cos...mi to naprawdę obojętne...Wszędzie, oby z toba-powiedziała z uśmiechem na twarzy.
Nieco ośmielony zachowaniem dziewczyny pocałował Ją delikatnie, po czym zabrał ją do wesołego miasteczka. Gdy przechodzili koło strzelnicy, zauważył jak Mit zapatrzyła się na jedną maskotkę, szybko wykupił strzał i bez wahania wycelował w nitkę natychmiast oddając strzał. Nitka pękła na pół a zdezorientowany kierownik podał mu ową zdobycz. Ten podał ją swojej ukochanej.
-dziękuje....Jakie to słodkie...-Powiedziała i pocałowała go.
-Hmm zaciekawiła mnie tak kolejka górska....Idziemy?
-Ok. - Odpowiedział raźnie. Wziął Ją pod rękę i poszli razem w Jej stronę
Wsiadła do kolejki z lekkim przerażeniem.
-A na pewno to zapięcie się nie rozepnie?
- Miejmy nadzieję. - Powiedział i po chwili, widząc w Jej oczach przerażenie dodał - Nie musisz się bać. Nic złego się nie stanie. Masz moje słowo.
Kolejka ruszyła. Mitisuki miała słabość do takich kolejek. Przejechała i przeżyła. Zeszła z kolejki i momentalnie zakręciło jej się w głowie.
-Niedobrze mi - wydusila z siebie i upadla.
W ostatniej chwili Haland złapał Ją nad ziemią. Podniósł i położył dziewczynę na ławce.
- Dobrze się czujesz? - Zapytał szczerze zmartwiony - To chyba nie było mądre z mojej strony przyprowadzać Cię tutaj.
Dziewczyna ocknęła się.
-Nic mi nie jest, myślałam ze po tylu latach to zniknęło...Tzn. to uczycie słabości po przejeździe kolejka...
- Aha... - Chłopak odetchną z ulgą - już myślałem, że to coś poważniejszego. Z drugiej strony wystarczyłoby, żebyś pod czas jazdy mi o tym powiedziała. Od razu byśmy zeszli.
- Nie chciałam robić kłopotu...Wracajmy do domu..
- Nie było by żadnego kłopotu. - Powiedział, po czym skiną głową i podniósł dziewczynę. Rozwiną skrzydła i wzbił się w powietrze obierając swój lot na dom Miti. Po chwili dolecieli na miejsce.
- Przepraszam cię ze tak wyszło z ta kolejka....Nie gniewaj się...
- Nie ma sprawy naprawdę. Miło było spędzić ten czas z Tobą.
-wiesz, nigdy jeszcze nie trafiłam na mężczyznę takiego jak ty...Jesteś wyjątkowy. Dziękuję za ten mały wypad-po wypowiedzeniu tych słów przysunęła się i pocałowała go.
- A ja nigdy nie spotkałem kogoś tak wyjątkowego jak Ty - odparł. Wręczył jej karteczkę i dodał - Jakby coś się działo, była byś w kłopotach lub po prostu byś się nudziła, to jest mój adres.
-dziękuje...Na pewno skorzystam.
Półorzeł uśmiechną się lekko i przytulił ją mocno i delikatnie zarazem. Gdy wypuścił dziewczynę z objęć ta weszła do domu.
Mitisuki weszła do domu i od razu usłyszała wołanie mamy:
-Ja wszystko widziałam - powiedziała zdenerwowana kobieta patrząc w okno -widziałam ze ten młodzieniec nie jest człowiekiem...
-No tak jest połorlem...
-Ty wiesz, co ja o tym myślę...
-Mamo wiem, ale ja go kocham!
-Nie pozwalam ci się z nim spotykać. Idź do swojego pokoju.
-O nie! Jestem pełnoletnia i to ja będę decydować o moim życiu a nie ty! - Krzyknęła z łzami w oczach.
-Do pokoju! - Krzyknęła kobieta
-mam cię dość....Zabrała kurtkę i wyszła.
Biegła przez park z łzami w oczach, co chwile spoglądając na biała karteczkę od ukochanego. Dobiegła do jego domu i zadzwoniła do drzwi.

* * *

Półorzeł wzbił się w powietrze i z wiatrem poleciał do swojego domu. Do niego dołączyło się parę młodych orłów. Wylądował przed drzwiami i wszedł do środka. Otworzył lodówkę i ujrzał swoje liczne zapasy. Uśmiechną się, poczym dał swoim towarzyszom po kawałku mięsa. Te zaskrzeczały radośnie i przyjęły podarunek. Następnie podleciały do okna i usiadły na parapecie. Chłopak cały zadowolony z życia zdjął koszulę i podszedł do okna. Nagle usłyszał dzwonek.
- Przecież poczta dzisiaj już była - poczym podszedł do drzwi i otworzył je...
- Mogę wejść? - Zapytała płacząc.
- Oczywiście - powiedział zaskoczony - Proszę wejdź. Co się stało? - Zapytał patrząc na płaczącą dziewczynę - Czy z mojej winy - strasznie posmutniał.
Mitisuki opowiedziała mu o całym zajściu.
-...I wyszłam - zakończyła
- Chole... sterol mi podskoczył. Wiedziałem, że było za pięknie - powiedział smutnie - Nie powinienem był... Niech to przeklęta orla mać!
-nie, to nie twoja wina....Tak wyszło...I tak już dawno chciałam z takim hukiem wyjść z domu...-Powiedziała pół żartem.
Szybko założył z powrotem koszulę. Następnie podszedł do dziewczyny i mocno ją przytulił. Czuł, jak Jej łzy przesiąkają mu przez koszulkę.
-przepraszam za kłopot, ale nie miałam się do kogo zwrócić...
- Naprawdę nie masz za co przepraszać. - Odrzekł ze szczerym współczuciem - A co do noclegu, jeśli go potrzebujesz, to spokojnie możesz tutaj przenocować(XD).
- Naprawdę nie wiem jak ci dziękować....
- Nie musisz. Dla Ciebie zrobię wszystko... - Powiedział i pocałował Ją delikatnie.
Mitisuki już nie myślała o niczym, po prostu go całowała.
- Wiesz, nie wierze w milosc od pierwszego wejrzenia ale....chyba w koncu uwierze-jakala sie dziewczyna-ja...ja..poprostu cie kocham..-powiedziala poczym poczula ulgę.
- Ja ciebie też - odpowiedział również z ulgą półorzeł. Najgorszą miłością jest miłość jednostronna i takiej właśnie bał się zaznać...

Calendary of animals: 2005-08-22 10:13:55
skomentuj(0)



I nastal nowy, piekny, obiecujacy dzien xD

Arashi pomerdala powiekami, po czym ponownie je zamknela - łoj cholibka cos zaszalam fest ^^" leb mi peka xD- wymamrotala i popatrzyla na dziewuszke spiaca obok niej. * No to pieknie, wyszlysmy na jakichs żuli spiacych w parku na lawce XD ee tam, wstal nowy dzien, trza sie za zycie wziasc XD* pomyslala optymistycznie mimo paralizujacego bolu glowy. - Te! Uszata wstawaj, obslinilas mi cale ramie XD

Calendary of animals: 2005-08-08 21:43:17
skomentuj(1)



Jedzonko


Akira nastwiła uszy. Nie wyczuwała zapachu ale słyszała czyjiś oddech. Z stulonymi uszami, pod postacią kobiety podeszła do drzewa koło którego znajdował się mężczyzna. Wyglądał na wycieczonego. Nagle coś w jej wilczym sercu się przełamało. Kucneła naprzeciwko nieznajomego. Szybko pobiegła do domu. Starając się nie obudzić nikogo z śpiących obrała kurs na kuchnię. Gdy tam dotarła rozejrzała się wokół siebie. ,,To tu powinna być ta LODÓWKA"- pomyślała. Nie zastanawiając się długo zaczela przeszukiwać wszystkie szafki. Wkońcu odnalazła prawdziwą ladówkę i z pewnym strachem ją otworzyła. Powiało miłym chłodem. ,,Jak miło"- uśmiechneła się do siebie. Szybko wzieła reszte steków które prawdopodobnie były przeznaczone dla niej i starając się nikogo nie obudzić z powrotem popędziła na zewnątrz, do wycieczonego z głodu mężczyzny. Podeszła nieco wolniej. Kucneła naprzeciwko niego i połorzyła mięso na ziemi. Nie wiedziała czym żywią się ludzię, na Arktyce wilki czylo ona jadła tylko mięso. Spojrzała się swoimi złoto-zielonymi oczami na nieznajomego.
- Jak długo tu już jesteś?!- odezwała się wkońcu.

Calendary of animals: 2005-08-03 23:17:00
skomentuj(0)



Niezwykłe spotkanie...


Mitisuki widzac tego przystojniaka zamarla. Stala jak wryta i nie wiedziala co powiedziec.
-yyyy...Mitisuki jestem, milo mi-powiedziala zarumieniona dziewczyna.
- Mi również...No bo... ten - Halandar zaczą się tłumaczyć - Zobaczyłem jak przebiegałaś... i przystanełaś... i tak pomyślałem... - męczył się pół orzeł, lecz zrezygnował z dalszych tłumaczeń - Poprostu chciałem Cię poznać...
- Ehhh....tak szczerze to tez chcialam cie poznac...*boshe co ja wygaduje?!*-pomyslala
-Wiesz ja na porannym joggingu, taka spocona i nieuczesana..sorka..Moze sie przejdziemy??
- Nie ma sprawy... Ja też nie jestem teraz w najleprzym stanie - uśmiechną się lekko i razem ruszyli w stronę parku.
-Mieszkasz daleko stad( heh to brzmialo jak propozycja XD)
Halandara lekko zaskoczyło to pytanie, ale nie dał tego po sobie poznać.
- Nie. Pare kroków od tamtej karczmy. - zamyślił się na chwilę po czym dodał - Praktycznie po drugiej stronie ulicy.
-aha...ja tak tylko pytalam...nie pomysl sobie ze wiesz..no ten...
- Spoko... - powiedział i cicho się roześmiał - Jestem i tak szczęśliwy że ze mną rozmawiasz. Prawdę mówiąc jesteś pierwszą osobą która mnie zauważyła - półorzeł trochę spochmurniał.
-Heh, pierwsza Jak to...ciebie nie da sie nie zauwarzyc...Ja przeprowadzilam dzis monolog z takimi dwiema dziewczynami..
- To ja je zagadałem... Ale sądzę, że i tak trudno im uwierzyć, że z kim kolwiek rozmawiały.
-prawde mowiac to byly upite...ja wczoraj tez zaszalalam, ale mama naszczescie nic nie zauwarzyla...
- Mama... - mrukną - No to miałaś farta - uśmiechną się ciepło - Ja sam nie mam nawyku wsypywania...
-Hehe-usmiechnela sie tak pieknie jak nigdy do nikogo-fajnie ze cie poznalam...
- Też się cieszę, że Cię spotkałem - jej uśmiech go tak zauroczył, że przez chwilę nie mógł oderwać od niej wzroku.
- Więc ten... Daleko masz do domu? Mogę cię odprowadzić - zaproponował, gdy tylko udało mu się oderwać od niej wzrok.
-Kawalek...chetnie wroce do domu z toba....wiec w tyl zwrot...hehe
- Heh... - spojrzał w niebo i zobaczył pierwszą gwiazdę, po czym usłyszał głos w swojej głowie *Zauważyła Cię, jest przepiękna i przemiła... Nie zmarnuj tego!*
- "Bo kiedy zbliża się noc, jaśniejesz tylko Ty..." - zaczą nucić pod nosem.
W drodze do domu Mitisuki czula sie jak w siodmym niebie.
-wiem ze to pytanie nie na miejscu ale.......ile masz lat??
- Osiemnaście... - powiedział, po czym zciszł głos - Ktoś się na nas przyczaił. Idź dalej i udawaj, że nic się nie dzieje.
-ok....jaki ty spostrzegawczy...-szepnela-podoba mi sie to...
Haland nagle skoczył w górę, przeleciał nad dziewczyną i wleciał w krzaki. Po chwili wyciągną z tamtąd kieszonkowca.
- I żeby mi się to więcej nie powtórzyło. - powiedział - Bo następnym razem nie będzie już tak miło...
Rabuś energicznie pokiwał głową, a gdy tylko półorzeł zwolnił uchwyt, szybko oddalił się w przeciwną stronę.
- Możemy kontynuować naszą wędrówkę. - powiedział z delikatnym uśmiechem podchodząc do Mitisuki. - I dziękuję, że mnie doceniłaś.
-Wow, jestem pod wrarzeniem....taki jestes laskawy dla ludzi...przy tobie niczego nie musze sie bac...
I doszli do domu Mitisuki.
Dziewczyna odwróciła się w jego stronę.
- Miłych snów - powiedział Haland - Niech Ci się przyśni ten najpiękniejszy...
-heh napewno mi sie przysni...
Mitisuki nie mogla sie opszec by rzucic sie Halandarowi na szyje.
-*trudno, raz sie zyje*-pomyslala i mocno wtulila sie w pol orla.
Halandar również Ją przytulił. *To najwspanialszy dzień w moim życiu* pomyślał i pocałował ją w policzek.
- Do zobaczenia jutro... mam nadzieję - szepną.
-heh....napewno jutro...moze spotkamy sie w jakims klubie...masz jakies inne propozycje-wyjakala dziewczyna.
- Nie, ale możemy razem ustalić miejscę naszego spotkania. Moge jutro po Ciebie przyjść... o dowolnej porze, jaką wybierzesz. - odparł.
-Ty morzsz przychodzic do mnie nawet w srodku nocy...ale moze przyjdz kolo 15 ok??
- Dobrze - powiedział i po chwili zdał sobie sprawę, że dziewczyna cały czas znajdoje się w Jego objęciach, ale nie zamieżał przerywać tej chwili. Nie on. *Ona zaczęła to i Ona powinna skończyć* pomyślał.
Mitisuki czula sie wspaniale w objeciach chlopaka. Bez namyslu namietnie pocalowala go.
-Do jutra....
Po czym wycofala sie do domu.
Chłopaka to zachowanie sparaliżowało. Przez dłuższą chwile nie mógł się ruszyć z miejsca, ale potem...
***Mitisuki weszla do domu...byla tak podekscytowana ze nie mogla wydusic slowa.
-Czesc kochanie-powiedziala mama
cisza....
Mitisuki weszla do pokoju, polozyla sie na lozku i lezala tak nieruchomo przez chyba dwie godziny(zakochana poprostu XD).Nagle uslyszala cos za oknem. Wstala i wyszla na balkon.
Gdy tylko paraliż miną, półorzeł wystrzelił w powietrze jak popażony (z miłości X3). Gdy był na wysokości jej okna zaskrzeczał z radości. Szybował sobie nad parkiem jeszcze godzinkę poczym wrócił do swojego domu. Wszedł, rozebrał się i wskoczył pod kołdrę. Śnił o niej...









dziemy?


Calendary of animals: 2005-08-03 22:53:30
skomentuj(1)



Czy to... miłość?


Haland ujrzał przebiegającą przed nim dziewczyne. Gdy tylko na Nią spojżał, ta szybko uciekła. *Jaka piękna...* pomyślał. *Muszę jej się dobrze przypatrzeć*. Wzbił się w powietrze i poleciał za nią. Leciał tak przez pewien czas i nagle ogarneło go uczucie, że Ona wyczówa jakoś jego obecność. Szybko zleciał na dół i stanął przed nią. Ujrzał Jej zaczerwienione policzki i powiedział.
- Witaj... Nazywam się Halandar... - powiedział troszę się jąkając.

Calendary of animals: 2005-08-03 18:47:39
skomentuj(0)